Kazdy chyba zna efekt motyla... nawet jezeli ogolnie jest to czysto teoretyczny efekt ale dosc znany.
Ja natomiast mam bardzo czesto do czynienia z efektem papugi.
Na powyzszym zdjeciu mamy typowy przyklad efektu papugi
= nie wiem o co cho ale tez biore w tym udzial.
Jak widac na pierwszym planie wiecznie glodny Wikko, probujacy wyludzic cos do jedzenia. W ramach wyjasnienia parsonel byl w trakcie przygotowywania obiadu. Na drugim planie Wilbi... z dosc zdezorientowana mina ale skoro maly cos robi to on tez musi. I to sie dotyczy bardzo wielu zdazen z futerkowego zycia.
- Maly zaliczyl lot na szafe, duzy sie tak dlugo bujal az tez mu sie udalo.
- Maly czeka w wannie na kapiaca kranowe, duzy tez aczkolwiek ogranicza sie to do siedzenia w wannie i ewentualnego wylizania jej do sucha.
- Maly sie bawi, duzy tez natychmiast nabiera ochoty.
- Maly zzera cos srednio przeznaczonego dla kotow, duzy sie tez pcha... bo maly cos je i on tez chce w tym uczestniczyc, aczkolwiek niekoniecznie jesc bo on tylko papuga.
- Maly wskoczy na parapet (ciagle jestesmy w temacie jedzenia), duzy tez sie za chwile materializuje
- Maly grzal tylek na pralce, teraz jest spychany przez duzego
I takie przyklady moglabym wymieniac do jutra :]