piątek, 16 kwietnia 2010

środa, 14 kwietnia 2010

party time

nie ma spania... ostatnio Wikko wygonil mnie z lozka
i imprezowal jak szalony ;) ...








poniedziałek, 12 kwietnia 2010

polka z widokiem



w zwiazku z tym, ze moj komputer ostatnio utrudnia mi zycie...
nie moge wstawic zdjec... aktualnie trafilo na fotoszopa i nie chce dzialac :/ ... no coz...

Futra maja sie dobrze, rozrabiaja ile wlezie... Wilbar przestal lubic maltpaste wiec musze kombinowac i mieszac zeby jednak swoja porcje zjadl... Wikko zre wszystko ostatnio spodobaly mu sie bazie... suche juz w sumie. Proby wychowania Wilbara powoli przynosza skutki... no prawie ;P ... w kazdym razie na brak mojej reakcji na smetne wycie i zebranie o myzianie... wynosi sie na jakis czas... jedyne to musze spac zakopana pod koldra bo zlokalizowanie chocby kaska reki powoduje kopanie dziury i wzmozone jeki. Ostatnio podawalam futrom Ehinacee w celu podniesienia odpornosci bo smarkaty znowu kichal... udalo mi sie zapobiec popadnieciu futer w alkoholizm, bo A. kupil krople na % ... w kazdym razie dostaly te co powinny i widac juz pozytywne efekty... Wilbar przestal kichac. A Wikkusia ciagnie na wysokosci... on lubi miec dobry widok... i jak nie ulubiona poleczka... to teraz oparcie kanapy... ogolnie ciagle jest wesolo, oba dostarczaja mi rozrywki... i dalej udaje im sie mnie zaskoczyc czyms nowym :)

piątek, 9 kwietnia 2010

zero prywatnosci...

... miedzy innymi tez w lazience :]


Wikko czujny...


Wilbar ciekawski...

Bez wzgledu czy rano o 6... czy wieczorem o 23... futra pojawiaja sie jak tylko postawie noge w lazience... juz nawet probowalam po cichu... myslalam, spia potwory to zrobie sobie kapiel. Tiaaa... nieprzytomne i lekko sie zataczajac przyleca z glosnym wrzaskiem. Wleza na pralke i obserwuja ze skupieniem kazdy moj ruch. Wilbar ma manie zrzucania wszystkiego co na wannie stoi na ziemie... szczegolnym ulubiencem jest korek, z ktorym potem walczy zawziecie... rolujac lazienkowe dywaniki...
Dostaly nawet frotte pokrowiec na pralke, zeby im kuperki nie marzly, bo namietnie ukladaly sie na moich rzeczych gdy tam lezaly... a ja potem stoje mokra w wannie i marzne... tlumaczac kudlatym zmorom, ze maja w tej chwili zlezc z recznika... co oczywiscie nie wywoluje zadnej reakcji z ich strony... ewentualnie zwiekszone zainteresowanie kapiaca ze mnie woda...

środa, 7 kwietnia 2010

dwa michaly :)









nie ma to jak rodzenstwo ;)

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

mulda wrocila do Wilbusiowych lask

to bylo ulubione miejsce do spania Wilbara... w czasach slodkiego dziecinstwa... potem przeniosl sie pietro wyzej, tylko w ostatnich czasach coraz czesciej sypia tam Wikko, co sie bratu nie podoba... wiec chodzi i wyje... a jak mu sie znudzi to idzie spac... do muldy...


na pelnie szczescia to nie wyglada...


ale jakby nie bylo jest wygodnie i cieplo...


skoro juz go brat wygryzl z korytka...


to co innego pozostaje...

jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma ;)

sobota, 3 kwietnia 2010

swiatecznie





Z okazji Świąt Wielkanocnych,
Życzymy Wam dużo zdrowia, pogody ducha,
smacznego jajka, mokrego dyngusa.

:)


czwartek, 1 kwietnia 2010

Wilbar vs. jajka

W zwiazku z tym, ze futra podrosly... wiedzialam, ze te swieta beda bardziej interesujace dla nich jak Boze Narodzenie. Jajka tez maja odpowiednia forme... i jakby nie bylo swietnie sie kulaja. I tak stwierdzilam, ze nie ma co stawiac na stoliku cos sensownego bo pewnie dlugo by nie pozylo... a zeby cos bylo to wybralam bezpieczne dla kotow plastikowe ozdoby. Reszta stoi poza zasiegiem kocich mordek i lapek.

I tak jak myslalam... dlugo to nie trwalo jak jajka wywolaly zainteresowanie ze strony Wilbara...


jak tylko ma okazje... to lapie je w zabki...


kladzie kawalek dalej...


i kula...


a ze stolik maly... to nic dziwnego...


ze jajka w koncu laduja na podlodze :]

Aktualnie roszerzyl zabawe i jak codziennie wracam z pracy to wygrzebuje ozdoby spod kanapy... a futro albo udaje, ze w ogole nie wie o co chodzi... albo lezy z lapami wcisnietymi pod kanape i nieszczesliwym wyrazem mordki.