sobota, 1 maja 2010

byla sobie siatka...

uuu... jaka piekna dziura... hmmm... slabiutkie te siatki jakies...
prawda... no coz... moze by to jakos wykorzystac...


nööööö... no przeciez to w zadnym przypadku nie bylem ja...
alez skad... to wszystko to wina tej niedobrej muchy...


i oczywiscie brata, ktory w tym momencie lezal w korytku, na drugim koncu sypialni i intensywnie obserwowal sufit :]

piątek, 30 kwietnia 2010

wiosenne pucu pucu...

Wilbarowego futerka :)


czwartek, 29 kwietnia 2010

drzemka w duecie :)

zakup dwoch futer to jednak byl strzal w 1o :) ... trudno mi sobie wyobrazic jak by to bylo gdybysmy wzieli tylko Wilbara...
bo tak wlasciwie mialo byc... a przeciez te dwa monsterki pasuja do siebie jak ying i yang :)


poniedziałek, 26 kwietnia 2010

polowanie na krecika


taki obrazek oznacza przewaznie schowanego krecika
i nieszczesliwego Wlibera,
ktory bardzo nie lubi jak brat sie chowa...


po chwili wpatrywania sie jak gekon w muche...
i straszliwych jekow przystepuje do akcji...


pare strzalow ostrzegawczych ;)


potem sie kula, zeby brata przekonac...


gdy wszelkie proby nie przynosza rezultatu...
nie pozostaje nic innego jak sie polozyc i czekac :)

sobota, 24 kwietnia 2010

wiosna w pelni

... jeszcze niedawno za oknem lezalo duzo bialego...


... zimne i mokre... a jednak interesujace...
... Wikko po wyprawie na dwor zdecydowanie
wolal ogladac snieg z bezpiecznej odleglosci ;) ...


... Wilbar poznaje snieg...
... jak zwykle ostroznie...

... a teraz mozna spokojnie spedzac wolny czas na oknie,
wygrzewajac sie w promieniach slonca...


i czyszczac sobie nawzajem uszy ;)

wtorek, 20 kwietnia 2010

polowanie na "mysze"

Wikko namietnie wpycha mi sie przed klawisze
i usiluje upolowac kursor...


a poniewaz jest coraz wiekszy,
to dokladnie mi wszystko zaslania...


potem siedzi niezadowolony... co zreszta widac po kociej minie, bo zeby przewrwac szalenstwo musze kursor schowac i zminimalizowac strone... inaczej jest to prawie niemozliwe przegonic paskude sprzed monitora... z braku kursora zmienia zainteresowanie i przyglada sie roznym migajacym reklamom...

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

pierwszy Wilbarowy lot koszacy



Wilbar od jakiegos czasu pala wielka miloscia do kuchennego stolu... uwala sie tam jak pasza i spokojnie obserwuje wszystko dookola... i wcale go nie wzrusza fukanie A., ktory go ze stolu goni... po chwili futro znowu zalega wzdluz lub w wszez... wyciagajac maksymalnie wszystkie cztery konczyny. Towarzyszy tez chetnie przy czataniu gazety... ukladajac sie dokladnie na srodku... i nawet nie drgnie a tylko domaga sie czochrania.

Dzis kulal sie w ta i z powrotem, wygrzewajac sie w sloncu... A. w pracy wiec nikt nie zaklocal mu relaksu... ja ostrzegalam potworka, ze to zwisanie i kulanie...w koncu zle sie skonczy. Futro oczywiscie ignorowalo dobre rady... i nagle jak huknelo... wziuuuttt... kot z obrusem wyladowal na podlodze. Nastapila cisza... i totalny bezruch... futro udawalo, ze go wcale nie ma pod zwinietym obrusem... jak trusia... tylko koniec wystajacego ogona go zdradzal ;) ... a ja stalam i sie smialam... w koncu podnioslam kasek tam gdzie spodziewalam sie znalezc koci pyszczek...a Wilbar spojrzal oczkami jak spodki i wyrwal z kuchni... po chwili znalazlam go obrazonego pod lozkiem... no coz... podejrzewam, ze i tak jutro znowu bedzie sie wylegiwal na stole :]





niedziela, 18 kwietnia 2010

raz w koszu... raz za koszem...

lazienka dalej stoi wysoko na liscie ulubionych miejsc futer... a w zwiazku z tym, ze rosna to ciagle otwieraja sie przed nimi nowe mozliwosci... brojenia :] ... pare razy juz Wikko zeskoczyl z pralki do koszna na pranie... teraz potrafia go po prostu przewrocic, szczegolnie jak jest prawie pusty... i zaczyna sie impreza... w koszu, na koszu, za koszem... i w srodku...