z punktu widzenia kota przeprowadzki sa rownie interesujace jak zmiana poscieli... przynajmniej w poczatkowej fazie... bo nic tak nie uszczesliwa futer jak zamieszanie i setki kartonow przeroznej wielkosci... i tyle mozliwosci sie otwiera... czyt. udostepnia... czyli polki, ktore wczesniej byly poza zasiegiem...
kocia radosc sie konczy w momencie gdy terenu do zabawy ubywa a z czasem zaczynaja znikac rozne znajome obiekty... np. kocie drzewko... to spowodowalo wzmozenie futrzanej czujnosci... na koncu byly do tego stopnia zakrecone, ze dobrowolnie weszly do transporterka i zanim sie zorientowaly gdzie sa...
bylo juz za pozno :D
bylo juz za pozno :D