czwartek, 5 sierpnia 2010

odkrywca

po tym jak zlikwidowalam "przeszkode" w postaci ksiazek z kaloryfera, Wikko bardzo szybko znalazl droge na szafe :) ... i denerwowal brata, ktory siedzial na ziemi i szczekal :] ... a jeszcze wieksza radosc zapanowala po tym jak z tych szefek poznikalo wiecej rzeczy... wtedy to nawet Wilbar wlazl prawie do samego konca... na szafe sie nie odwazyl... to bylo mu za wysoko...











ps. zdjecia futer poznajacych nowe otoczenie pojawia sie za jakis czas...

wtorek, 3 sierpnia 2010

pakowanie

z punktu widzenia kota przeprowadzki sa rownie interesujace jak zmiana poscieli... przynajmniej w poczatkowej fazie... bo nic tak nie uszczesliwa futer jak zamieszanie i setki kartonow przeroznej wielkosci... i tyle mozliwosci sie otwiera... czyt. udostepnia... czyli polki, ktore wczesniej byly poza zasiegiem...







kocia radosc sie konczy w momencie gdy terenu do zabawy ubywa a z czasem zaczynaja znikac rozne znajome obiekty... np. kocie drzewko... to spowodowalo wzmozenie futrzanej czujnosci... na koncu byly do tego stopnia zakrecone, ze dobrowolnie weszly do transporterka i zanim sie zorientowaly gdzie sa...

bylo juz za pozno :D

niedziela, 1 sierpnia 2010

przelotem



przeprowadzki maja to do siebie, ze pochlaniaja strasznie duzo czasu...
jedna noga w starym mieszkaniu... druga w nowym... obiema w pracy...

ale juz pierwsza noc za nami... padnieta jestem na tyle, ze nawet nie mam sily latac za futrami z aparatem... a pozatym one chwilowo i tak wiekszosc czasu spedzaja pod lozkiem albo lataja po mieszkaniu w takim tempie, ze nie nadazam :]

niedziela, 18 lipca 2010

zachwiana statyka ;)

Wilbar wskoczyl na ulubiony kartonik... czegos dosc dawno nie robil...



wskoczyl i sie zdziwil... kartonik sie zapadl...
tiaaa... no coz... uroslo mu sie troszczke...

futo uroslo... nie kartonik rzecz jasna ;)

Wilbar niepewnie popatrzyl na ta krzywizne pod stopami... i poszedl w dluga...

wtorek, 13 lipca 2010

jakby mnie ktos pytal...

... to naprawde wystarczy juz tych koszmarnych upalow :/





czwartek, 8 lipca 2010

kontrola musi byc...





na poczatku subtelnie... ale po chwili trzeba bylo zabrac sprzed kociego nosa... bo futro juz wystawialo z zainteresowaniem zabki... w sumie tak ladnie spal a ja chcialam zdobic zdjecie pedzelka na szarym tle... no coz... zamilowanie Wikkusia do moich akcesoriow kosmetycznych to nic nowego ;) ...

niedziela, 4 lipca 2010

100% niezadowolenia

gosci mamy... i to nie ot tak na chwilke tylko na dwa tygodnie...



niezadowolenie futer siega zenitu...

siostra A. osoba dorosla ogolnie bylaby do przezycia... dwie dodatkowe nogi nie stwarzaly zagrozenia ale mlody... 6 latek... a wiadomo, ze dzieci to w pionie i poziomie sie przemieszczaja... na raz... robiac przy tym lomot taki, ze sasiadom pewnie tynk z sufitu leci... to mlody do tego ma wysoki glosik... tonacja, ktora u futer wywoluje natychmiastowa chec ucieczki i polaczona z dzikim pedem pod lozko... a gdy jeszcze do tego mlody spotka sie po raz kolejny z np. drzwiami to natezenie dzwieku zblizone jest do syreny alarmowej...

a futra do tej pory zyjace w spokoju... gdzie jak bylo zamieszanie to przez nie wywolane... i tu nagle taki szok... bo mlody przez pierwsze parenascie minut zmeczony po podrozy poruszal sie niemrawie... i cichutki byl... stan, ktory dlugo nie potrwal i odwazny Wikko po pierwszych probach zapoznania sie... stwierdzil, ze to dla niego za duzo... i ewakuowal sie na reszte dnia pod lozko... Wilbar okupuje korytko... sypialnie opuszczaja tylko wtedy gdy mlody znadzie sie poza zasiegiem ich sluchu... wtedy nastepuje ostrozne wystawienie ryjka zza winkla... i domagaja sie ode mnie zabaw w srodku nocy... bo przeciez ile mozna spac ;)

czwartek, 1 lipca 2010

na sucho...

w zimnej wannie...


to Wilbarowy wybor na upaly :)

do tego stopnia mu sie tam podoba, ze chcac sie wykapac musze wejsc do wanny i puscic wode... futro wtedy otwiera oko... i kontroluje sytuacje... przy pierwszych kroplach, ktore go dopadna, nastepuje natychmiastowe opuszczenie wanny z glosnym prychnieciem pod moim adresem :]