niedziela, 15 sierpnia 2010

wieczorowa pora...

cos przelecialo w szalonym pedzie...
i wskoczylo do kartonu z dokumentami :]


co oczywiscie wzbudzilo zainteresowanie Wikkusia...
bo trzeba sprawdzic czy brat ma znowu amok faze...


ostrozne rzucenie okiem potwierdzilo obawy...
futro po chwili szalu z przytupem polecialo dalej...


demolujac mi kwiatka w kuchni... a wlasciwie drzewko bo to jedna z moich mandarynek... i teraz mam znowu dwie niepasujace doniczki bo trzeba bylo strzaskana wyrzucic :/ ... taaaa... uroki posiadania zwierzatek futerkowych ;)

czwartek, 12 sierpnia 2010

duecik

czasami zdaza sie im lezec zgodnie...


lapka w lapke...


odgniatajac ten sam boczek...


albo uzywajac brata jako poduszki :)

środa, 11 sierpnia 2010

okno z widokiem...

... na psa siasiadow ;)



oba futra pokochaly w nowym mieszkaniu parapety :) ... w sypialni maja swoje miejsce... i w jadalni... ale najbardziej im odpowiada ten w pokoju kocio - goscinnym... leza oba zgodnie i obserwuja skupione wszystko co sie rusza...

wtorek, 10 sierpnia 2010

zlodziejaszek

... zakradl sie jak pakowalam torebki...


na poczatku pojawil sie lepek...


potem dolaczyly lapki...


brat stal na czatach... a Wilbar ciagnal zdobycz :)

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

misja specjalna



dla Wilbara drobnostka :)






oczywiscie po tym jak zabawka znalazla sie na podlodze, futro natychmiast stracilo zainteresowanie i spojrzalo na mnie z oczekiwaniem :]

niedziela, 8 sierpnia 2010

glupawka



czasami Wilbar jako typowy przedstawiciel futer z syndromem niedopieszczenia dostaje totalnej glupawki i robi wszystko zeby sciagnac na siebie uwage :) ... np. wryje mi sie bezczelnie na krzeslo i ostawia takie kombinacje wyginajac sie na wszelkie mozliwe sposoby... lacznie z towarzyszacymi temu efektami akustycznymi... boki mozna zrywac...





sobota, 7 sierpnia 2010

??



Czy przeprowadzka i z nia zwiazany stres... bo na pewno byl to stres dla futer... moze miec wplyw na przewod pokarmowy kota ?? ... jednego zreszta... bo Wikko bez zmian... ale produkty uboczne Wilbara ekhmm... odbiegaja od normy... i tak sie troche obawiam... choc futro radosne i jak zwykle rozgadane... apetyt ma i pije tez wystarczajaco... nie wyglada jakby mu cos mialo dolegac... oczka tez sprawdzilam... i nic nie wskazuje na to, ze cos moze byc nie tak...

bo w sumie nic sie nie zmienilo... oprocz miejsca zamieszkania...
i sama nie wiem...
??

piątek, 6 sierpnia 2010

fascynacja nie przemija

i nie wiem co zrobic ;) ... bo w nowym mieszkaniu woda z kranu nie kapie... ale za to kabina prysznicowa wzbudza duze futrzane emocje... pod warunkiem, ze kot znajduje sie na zewnatrz hehe...


obserwacja i oczekiwanie na pojawienie sie kropli...


i lapiemy... lapiemyyy !!

a w ogole to korek do wanny bede musiala dokupic... taki z lancuszkiem...
co prawda do wanny nie trzeba... ale Wilbar teskni sa swoja zabawka :]