piątek, 22 października 2010

a tu cie mam...

... robaczku :)


dorwal Wilbar wampirka i rozowa szufelka poszla w ruch...


choc ten nie za bardzo wyglada na szczesliwego ;)

ale w koncu kto lubi byc wyrwany z drzemki
w celu wypucowania uszu na wysoki polysk

środa, 20 października 2010

glodomorek

taki biedny, maly... glodny koteczek... co to sily nie ma zeby siedziec... i lezy mi w kuchni pod nogami, dokladnie na srodku... kulajac sie w ta i z powrotem z zebrzacym "mrauu... mrauu... miauuu..."




aczkolwiek dzis nie wyrazil zainteresowania czosnkiem :D ...
nie wie co dobre...

szczegolnie dla przeziebionego personelu ;)

poniedziałek, 18 października 2010

nie jest nudno

o nie... z futrami zdecydowanie nie jest nudno :)



bo taka np. Wikkusiowa pchelka wszedzie sie wepcha... przewaznie tam gdzie jest jedzenie... to co prawda nic nowego ale futro zrobilo sie tak beszczelne, ze bardziej sie nie da :] ... I tak ostatnio zostawilam na chwilke talerz z kapusniakiem i poszlam dwa metry dalej do kuchni po chleb... wracam... futro wcina z zapalem miesko z zupy... albo gdy wczoraj wieczorem rozmrozilam chleb... i polozylam na parapecie zeby ostygl... natychmiast pojawil sie tam Wikko i rozowa szufelka zlizywal make... pomijajac, ze aktualnie do jego przysmakow zaliczyc mozna galaretke o smaku Waltmeister, czasami mam wrazenie, ze jakby mogl to wyrwalby mi opakowanie z reki... a tak to ogranicza sie do wlazenia mi na glowe i dzikich zrozpaczonych jekow ;) ...

i tak sobie mysle, patrzac na tego malego potworka... ze Wilbar, ktory zapalal miloscia do mojego kwiatka to doprawdy drobnostka... kwiatka postawilam z dala od kociej paszczy... i choc zdazaja sie jeszcze proby blizszego kontaktu... to niestety kot nie jest taki gumowy jakby chcial... na szczescie... moje i kwiatka ;)

piątek, 15 października 2010

lowy

poniewaz Wilberowi zawsze malo zabawek... a ciekawe sa przede wszystkim te schowane w koszyku... to co jakis czas usiluje cos z niego wylowic :) ...


wciskajac lape w szpare...


w przeroznych pozycjach...


a jak juz wyciagnie to przewaznie przechodzi mu ochota na zabawe...
upolowane jest malo interesujace ;)

niedziela, 10 października 2010

weekendowy wieczor

Wilbar byl zdecydowanie znudzony
sobotnim programem telewizyjnym...





i nie tylko on ;) ...

piątek, 8 października 2010

odkrycie tygodnia

pralka jak suszy to grzeje... i to calkiem niezle :)

co ostatnio odkryl Wilbar i spedzil w lazience ponad dwie godziny... tyle ile trwalo suszenie... przeszczesliwy byl przy tym... bo nie ma to jak grzac sobie podwozie w pochmurny jesienny dzien :) ... jak nie ma pieca co przyjemnie grzeje, to trzeba bylo znalezc zastepstwo ;) ... a dzis sie zdziwil jak wskoczyl na pralke, ze ta niestety zimna...




środa, 6 października 2010

w oczekiwaniu...

na miske :)



tu siedza grzecznie bo miska juz w drodze... ale przewaznie placza sie miedzy nogami... lub kulaja po calej kuchni w ta i z powrotem... co nie da sie ukryc, utrudnia mi swobodne przemieszczanie sie :] ...

niedziela, 3 października 2010

sie kula...

... to bylo pierwsze spotkanie Wilbara z pingpongiem... oswoic futro trzeba bylo... bo on nie za bardzo lubi nieznane przedmioty, ktore sie kulaja... i kazde spotkanie z jakakolwiek pilka konczylo sie paniczna ucieczka futra w przeciwnym kierunku :] ...